Po ostatnich doniesieniach o bezwzględnej nagonce skarbowej na gastronomię w Szczecinie, do naszej redakcji rozdzwoniły się telefony. Kontaktowali się z nami głęboko poruszeni i zdenerwowani właściciele oraz pracownicy lokalnych lokali ze Świnoujścia. W naszym mieście gastronomia to w ogromnej mierze biznesy rodzinne, budowane latami z ciężkich oszczędności. Dziś ten mały, lokalny biznes jest osaczony biurokracją i obowiązkami na równi z wielkimi korporacjami. W szczycie sezonu dramatycznie brakuje rąk do pracy, a właściciele łatają każdy wolny wakat, często sami stając za ladą czy na zmywaku. W takich realiach głośny skandal podatkowy w regionie przelał czarę goryczy, a w obronie mikroprzedsiębiorców ostro wystąpił poseł Artur Łącki. Jeden z liderów Koalicji Obywatelskiej na Pomorzu Zachodnim skierował do Ministra Finansów bezkompromisowe pismo, w którym punktuje metody skarbówki i przypomina o przedwyborczych obietnicach.czytaj

























