- Bruno chyba oszalał! Cały czas stęka coś pod nosem i próbuje wychylić się z kokpitu. No nie mam już siły go tak ciągle trzymać! - skarżyła się Karolina podczas jednego z czterech poranków na środku Morza Śródziemnego, kiedy przeprawialiśmy się z Krety wprost na Maltę. - Pewnie się nudzi i sam nie wie czego chce... - skomentowałem. - Bruno! Czego tam szukasz za burtą, nic tam ciekawego nie ma! Lekko zdenerwowana Karolina przyciągnęła energicznie ciekawskiego bobasa do siebie, wyglądając jednocześnie poza obręb kokpitu. - O kurcze! Bruno znalazł latającą rybę na pokładzie! To dlatego tak bardzo próbował się tam dostać!czytaj





















