ikamien.pl • Środa [17.06.2026, 15:00:14] • Międzyzdroje

O włos od tragedii pod Międzyzdrojami. „Drzewo spadło kilka metrów przed maską. Hamowałem z całej siły”

O włos od tragedii pod Międzyzdrojami. „Drzewo spadło kilka metrów przed maską. Hamowałem z całej siły”

fot. Czytelnik

Sekundy dzieliły kierowcę Fiata Ducato od tragedii na drodze między Międzyzdrojami a Wisełką. Drzewo runęło na jezdnię dosłownie kilka metrów przed jadącym samochodem. Gwałtowne hamowanie, przerażenie pasażerów i całkowicie zablokowana droga - tak wyglądały dramatyczne chwile, które uczestnicy zdarzenia będą pamiętać jeszcze bardzo długo.

To zdarzenie miało miejsce we wtorkowe popołudnie na leśnym odcinku drogi wojewódzkiej przed Międzyzdrojami. Pan Janusz prowadził białego Fiata Ducato. Wracał w kierunku Międzyzdrojów. Nic nie zapowiadało niebezpieczeństwa. Nagle stało się coś, czego nie sposób przewidzieć.

O włos od tragedii pod Międzyzdrojami. „Drzewo spadło kilka metrów przed maską. Hamowałem z całej siły”

fot. Czytelnik

Droga między Międzyzdrojami a Wisełką prowadzi przez jeden z najbardziej malowniczych, ale jednocześnie najbardziej wymagających odcinków na wyspie Wolin. Gęsty las Wolińskiego Parku Narodowego tworzy tutaj naturalny tunel. Nawet w słoneczny dzień panuje półmrok, a wysokie drzewa rosną przy jezdni.

To właśnie w takim miejscu rozegrały się sceny, które pan Janusz będzie pamiętał do końca życia. Jechał swoim Fiatem Ducato w kierunku Międzyzdrojów. W samochodzie znajdowali się również pasażerowie. Nagle z lewej strony usłyszał charakterystyczny trzask.

Nawet nie było czasu na zastanawianie się. Drzewo po prostu zaczęło lecieć na drogę - opowiadał.

Drzewo runęło na jezdnię dosłownie kilka metrów przed maską samochodu. Kierowca instynktownie nacisnął hamulec z całej siły.

W aucie wszystko poleciało do przodu. Przewożone przedmioty przewracały się i przesuwały po kabinie. Pasażerowie zamarli.

Kilka sekund później samochód zatrzymał się tuż przed powalonym drzewem.

Gdy emocje zaczęły opadać, wszyscy zdali sobie sprawę, jak niewiele brakowało do tragedii.

To były sceny niczym z filmu „Oszukać przeznaczenie". Tym razem jednak nie był to film, lecz rzeczywistość na jednej z najczęściej uczęszczanych dróg prowadzących do nadmorskich miejscowości.

Czy trzeba czekać na ofiary?


To zdarzenie po raz kolejny wywołuje pytania o bezpieczeństwo na drogach przebiegających przez tereny leśne Wolińskiego Parku Narodowego.

Każdego dnia przejeżdżają tędy tysiące ludzi. W sezonie ruch jest jeszcze większy. Kierowcy muszą uważać nie tylko na spadające konary i drzewa, ale także na dziką zwierzynę, która regularnie pojawia się przy jezdni.

Mieszkańcy zwracają uwagę, że stan drzew rosnących bezpośrednio przy drodze powinien być regularnie analizowany, a pobocza utrzymywane w sposób zapewniający kierowcom lepszą widoczność.

Tym razem skończyło się na strachu i ogromnym szczęściu.

Gdyby drzewo przewróciło się kilka sekund później, dziś moglibyśmy pisać o śmiertelnym wypadku.

Na szczęście historia zakończyła się inaczej. Kierowcy i pasażerowie wspólnie rozpoczęli usuwanie gałęzi, a po przyjeździe strażaków z Międzyzdrojów droga została szybko odblokowana.

Nie zmienia to jednak faktu, że wtorkowe popołudnie w lesie Wolińskiego Parku Narodowego było dla pana Janusza jednym z najbardziej przerażających momentów w życiu. Kilka metrów i kilka sekund zdecydowało o wszystkim.

Źródło: https://ikamien.pl/artykuly/46987/