ikamien.pl • Niedziela [14.04.2019, 21:57:41] • Kamień Pomorski

Z cyklu „Okiem pana Marcina”: Kamieńska katedra we wspomnieniach księdza Romana Kostynowicza

Z cyklu „Okiem pana Marcina”: Kamieńska katedra we wspomnieniach księdza Romana Kostynowicza

fot. archiwum autora

W tym wpisie przyjrzymy się kamieńskiej katedrze zaraz po zakończeniu wojny. Wpis powstał głównie na podstawie książki księdza Romana Kostynowicza ''W blasku katedr'' pod redakcją pana Bogdana Twardochleba z roku 2010.

Ksiądz Roman miał przyjechać do Kamienia Pomorskiego po raz pierwszy w roku 1958. Pierwszą informacją dotyczącą katedry jest wzmianka o układzie ławek. W opinii księdza był to układ protestancki wprowadzony w latach 1848-1850, jego dokładny opis:

''promieniście, frontalnie w kierunku ambony stanowiącej centrum''.

Ławki na taką skalę jaką znamy pojawiły się w kościołach wraz z reformacją, kiedy to kazania stały się dłuższe. Niedługo potem pojawiły się również u katolików, niejednokrotnie możemy ich nie zobaczyć w świątyniach prawosławnych.

Ksiądz Roman za zgodą ówczesnego proboszcza, księdza Michała Kaspruka postanowił ustawić ławki w układzie jaki już znamy – czyli zwrócone na wschód, w stronę głównego ołtarza.

Kolejną, jak to sam ksiądz Roman nazywa ''ingerencją'' było przeniesienie ołtarza z kraty lektoryjnej na pierwszy filar od strony południowej.

Tryptyk będący teraz ołtarzem głównym pochodzi z XV stulecia. Wiek wcześniej w jego miejscu miał znajdować się inny, pochodzący z roku 1370. Wcześniejszy miał zostać przeniesiony w okresie protestanckim do świątyni w Ciećmierzu. W latach 80 ubiegłego wieku poddany konserwacji i przeniesiony do katedry św. Jakuba Apostoła w Szczecinie.

W latach 60 ksiądz Roman miał otrzymać od Kurii Gorzowskiej, polecenie przygotowania kamieńskiej katedry na wizytę papieża Pawła VI. Wówczas podniesiono posadzkę od dwa stopnie w konszy apsydzie romańskiej. Zmiana architektoniczna okazała się zbędna, ponieważ Paweł VI nie otrzymał od komunistów pozwolenia na pielgrzymkę do naszej katedry.

W czasach protestanckich opiekę nad katedrą miała sprawować między innymi rodzina Flemmingów – ród rycerski pochodzący z Flandrii (dzisiejsza Belgia i Holandia), występujący na Pomorzu od XIII stulecia, aż do 1945 roku. Nic dziwnego, że do ich rezydencji w Benicach ewakuowano skrzynie zawierające księgozbiory, skarby i organy.

Dalej ksiądz wspomina kamieńskie organy. Gdy duchowny zaczął swoje prace w katedrze organy miały być użytkowane w 12 procentach, większość piszczałek miała znajdować się w skrzyniach. Przy pracach nad organami miał pomagać księdzu pan Berent-Kurt z Wałcza. Zamiarem księdza było doprowadzenie organów do stanu w jakim działały wówczas te w Oliwie i zorganizowania znanych już nam koncertów. Ksiądz miał udać się do Oliwy by przyjrzeć się organizacji takich wydarzeń.

Obecnie znany nam wirydarz również jest poniekąd zasługą księdza Romana, który po wskazaniach profesora Gerarda Ciołka (jednego z twórców polskiej szkoły rewaloryzacji zabytkowych założeń ogrodowych) zaplanował i wykonał układ ścieżek wśród zieleni. Na skrzyżowaniu ścieżek ksiądz miał umieść romańską chrzcielnicę, która wcześniej miała znajdować się pod okapem deszczowym na zewnątrz katedry. Zazwyczaj w centralnej części wirydarzy znajdowało się źródełko albo wodotrysk. W ocenie księdza Romana, ta chrzcielnica pochodzi z czasów zanim powstała katedra.

Płyty grobowe (z okresu od XIII do XVIII wieku) pierwotnie stanowiące posadzkę w katedrze miały zostać dodatkowo wyeksponowane. Obecna ceglana posadzka pochodzi z roku 1912 i znajduje się 35 centymetrów ponad oryginalną posadzką.

Według księdza w podziemiach mieli spoczywać książęta pomorscy (w prezbiterium) i biskupi kamieńscy (w transepcie i w nawach). Pod posadzką wirydarza swoje miejsce spoczynku mieli znaleźć kanonicy kamieńskiej kapituły. Wokół katedry (strona zachodnia, wschodnia i południowa) miał znajdować się cmentarz, który zaprzestano użytkować wraz z pojawieniem się zakazu Napoleona – od teraz cmentarze miały znajdować się poza miastami.

W latach 80 XX wieku ksiądz Roman przypatrując się pracom ziemnym obejmującym drogę dookoła katedry. Na głębokości 1,35 metra natrafiono na dawną brukowaną jezdnię. Według duchownego jeśli obniżyć cały teren osiedla do tego poziomu moglibyśmy się przyjrzeć ścianom fundamentowym katedry oraz dawnemu cmentarzowi. Najciekawszymi pochówkami byłyby te znajdujące się po północnej stronie świątyni, było to miejsce dla tych którzy (przynajmniej według średniowiecznych standardów) nie mieli prawa do bycia pochowanymi na cmentarzu, czyli różnego rodzaju mordercy, skazani i samobójcy. Sam ksiądz miał znaleźć w jak to sam ujął ''w szafach i szufladach w ekspozycji muzealnej w kapitularzu i skarbcu'' kilka czaszek. Jedna z nim miała być podpisana jako czaszka Erazma Manteufell'a, ostatniego katolickiego biskupa kamieńskiego, inna jako czaszka św. Korduli – patronki kobiet niezamężnych i szukających męża.

Z cyklu „Okiem pana Marcina”: Kamieńska katedra we wspomnieniach księdza Romana Kostynowicza

fot. archiwum autora

Kolejną zasługą księdza miało być uporządkowanie katedralnych resztek księgozbioru, określone przez niego samego jako:

''...a księgi z księgozbioru wyrzucone z półek zalegał całymi stertami na posadzce katedralnej. Taki stan trwał całe dziesiątki lat. Dopiero pod koniec lat pięćdziesiątych udało mi się uporządkować księgozbiór oraz dokumenty w szafach, w uodpornionych na wilgoć kopertach.''

Wśród stert dokumentów duchowny miał również odnaleźć kości mamuta oraz fragmenty łodzi z X wieku, które ksiądz Roman miał wyeksponować w skarbcu. On sam określił, że po skarbcu została tylko nazwa, ale zawarł opis odnalezienia XV wiecznego futerału na mitrę biskupią:

„Zdarzyło się to w ten sposób, że w czasie objazdu po kościołach powiatu kamieńskiego odkryłem w zakrystii XIX-wiecznego kościoła w Benicach wiszący na ścianie futerał na mitrę biskupią z XV wieku. Przeniosłem tenże futerał do skarbca katedralnego w Kamieniu jako jedyny z ocalałych.''.

Czytając dalej dowiemy się również o pochodzeniu kopii relikwiarza św. Korduli:

''Grupa turystyczna z Niemiec, która systematycznie, prawie co miesiąc, odwiedzała katedrę, a mieszkała w Niemczech Zachodnich (byli to dawni mieszkańcy Kamienia), ufundowała rekonstrukcję relikwiarza z X wieku, który był wykonany z kości morsa, z ornamentem wczesnoromańskim.''

Dalej dowiemy się że o dawnych księgach. Jeden z mszałów ma się znajdować (przynajmniej na podstawie książki) w bibliotece w Paradyżu, historię ksiądz Roman przedstawił następująco:

''W katedrze kamieńskiej przechowywano również stare księgi oprawione w skórę. Kiedyś były tam również mszały, które niestety po ostatniej wojnie poginęły. Jeden z nich znajduje się w bibliotece w Paradyżu. Do przemieszczenia mszału doszło tak. Profesor Antoni Baciński, ksiądz ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy w Krakowie, wykładał historię w Seminarium Duchownym w Paradyżu. Będąc w latach czterdziestych XX wieku w Kamieniu Pomorskim pożyczył od proboszcza, księdza Michała Kaspruka, mszał, który po czterdziestu kilku latach na usilne nasze prośby wreszcie polecił zwrócić do diecezji szczecińsko-kamieńskiej. Niestety, przesyłka dotarła tylko do Paradyża, gdzie włączono ją do zbiorów i wpisano do katalogu bibliotecznego. Mimo ciągle ponawianych próśb o zwrot, do tej pory nie została oddana. Obecna zmiana rektora dobrze rokuje, a sprawa została polecona ks. Markowi Cześninowi.''

Z wielkim żalem ksiądz wyraził się również o tynkach z prac ''konserwatorskich'' imitujących wątek ceglany, które zniszczyły malowidła:

''Gdy uświadomiłem sobie, iż tynki ścienne XIX-wieczne nie przedstawiają żadnej wartości historycznej, postanowiłem je zbić celem ukazania wątku ceglanego jako bardziej historycznego i dekoracyjnego.''

Okazało się również, że prace konserwatorskie z XIX wieku pokryły niższe poziomy ścian smołą, jako wspaniały sposób osuszania ścian katedry. W rzeczywistości efekt był odwrotny, a zasmołowanie zbito z polecenia księdza Romana. Podczas tych prac ksiądz zanotował, że odnalezione przez niego fundamenty katedry, to nie jak on sam przypuszczał ceglane układy, lecz kamienne ciosy na zaprawie wapiennej. Zapewne jest tutaj mowa o pozostałościach po kamiennym południowym ramieniu transeptu.

Dzisiejsze otoczenie katedry również miało być zasługą księdza Romana. Wiązało się to z przygotowaniami do ''turnieju miast''. Wówczas duchowny miał zlecić posadzenie żywopłotu wokół katedry, rekonstrukcję muru wokół działki plebanii (po części na miejscu wcześniejszego średniowiecznego). Obecny bruk wokół katedry to jak sam ksiądz ujął:

''użyto do tego różnych starych płyt i zwieziono z pól małe polne kamyki, czyli otoczaki, którymi plac wybrukowano''.

Czytając dalej zapiski księdza Romana dowiemy się, że katedra posiada swój własny system grzewczy, oraz o tym, że w latach międzywojennych kamieńska katedra była regularnie ogrzewana. Okazuje się bowiem, że kamieńska świątynia posiada pod posadzką coś na kształt ogrzewania podłogowego. Pierwsze uruchomienie systemu grzewczego ''MARA'' miało być dla mieszkańców Kamienia sporym zaskoczeniem. Dla księdza jeszcze większym zaskoczeniem była sprawność systemu, ale i spore zaniedbania:

''O tym, że katedra jest ogrzewana, świadczyło nie tylko ciepło, ale też i dym, unoszący się z nieszczelności, które trzeba było załatać.''

Obecnie współczesny system ogrzewania otrzymała katedra p.w. św. Jakuba Apostoła, w pobliskim Szczecinie:
www.youtube.com/watch?v=5224UUBCOqY

Na tym kończą się zapiski na temat kamieńskiej katedry w książce ''W blasku katedr'' księdza Romana Kostynowicza. Wydaje się, że ksiądz Roman Kostynowicz był właściwą osobą, na właściwym stanowisku, we właściwym czasie – proboszcz w Kamieniu Pomorskim w latach 1961-1979. Jego gruntowne wykształcenie i pracowitość przyczyniły się do szeregu zmian w wyglądzie powojennej katedry.

Jak zawsze, pełen wpis jest dostępny na blogu, pod tym linkiem:

lepszykamien.wordpress.com/2019/04/12/kamienska-katedra-we-wspomnieniach-ksiedza-romana-kostynowicza/

Źródło: http://ikamien.pl/artykuly/27934/