ikamien.pl • Piątek [07.07.2017, 13:48:22] • Dziwnów

Szymon Hołownia ponownie w Dziwnowie

Szymon Hołownia ponownie w Dziwnowie

fot. Biblioteka w Dziwnowie

Spotkanie Autorskie z Szymonem Hołownią odbyło się 23 czerwca 2017r. – już drugie w Dziwnowie.

I znowu było bardzo udane, przy pełniutkiej Sali – przybyło ponad 50 osób– goście zaczęli się schodzić dużo wcześniej by spotkać się z tak znakomitym Autorem i Człowiekiem, którego warto poznać i posłuchać.

Zadaliśmy Bohaterowi kilka nurtujących nas pytań:

Skąd pomysł na działalność Fundacyjną, dlaczego Afryka? Jak wygląda praca w Afryce?

Słyszeliśmy o nowym projekcie – praca Fundacji w Senegalu – pomoc w szkole dla dziewcząt – i chcielibyśmy dowiedzieć się trochę więcej.

Kolejne zapytanie dotyczyło prac pisarskich, skąd Pan Szymon czerpie tematy i prosiliśmy o kilka słów o najnowszych pozycjach:
„Felietony” i „Ludzie w czasach Jezusa”.

Zapytaliśmy o zdanie Autora na temat uchodźców – pomagać czy nie. Czy ci ludzie rzeczywiście stanowią zagrożenie dla nas?

Autor witając się z nami stwierdził, ze bardzo go cieszy wizyta w pięknym Dziwnowie i, ze już od trzech dni krąży po wybrzeżu ale jeszcze nie widział morza – miał nadzieję, ze po spotkaniu uda mu się podejść do plaży choć na dwie minuty i sprawdzi czy jest na swoim miejscu.

Fundacja „Kassi” zajęła kawał życia Pana Szymona, ale jak zaznaczył to nie jest tak, że jako celebryta potrzebuje On podreperowywać jeszcze swój wizerunek. Po prostu pisząc jeden z reportaży trafił do polskich Sióstr Służebniczek pracujących w Zambii, które prowadziły sierociniec i prowadzą go dalej. Sierociniec, który jest miejscem niezwykłym – w tamtym czasie było w nim ok. 160 dzieciaków – bardzo ciężko chorych na aids, hiv , sieroty i półsieroty. Była tam straszna bieda, trzeba było decydować, czy dać jeść czy leczyć.

Siostry robiły tam niesamowitą robotę choć nie było na nic pieniędzy, więc pan Szymon postanowił tam zostać i cos zrobić, miał trochę swoich pieniędzy więc je zaangażował, ale pieniądze jednostki szybko się kończą jeśli się nie jest milionerem. Tak więc szybko się skończyły, dzieci potrzebowały jedzenia i wizyt lekarskich, to tez Pan Szymon postanowił założyć Fundację, żeby sierociniec mógł działać stale. I po czterech latach działań możemy śmiało stwierdzić - jak powiedział, że jest to najlepszy sierociniec w Zambii – liczy 250 dzieci, są tam dzieci narkomanów, dzieci po gwałtach, dzieci którymi handlowano, sieroty i półsieroty po stronie matki, dzieci chore jak już wcześniej wspomniano.

Handel ludźmi dalej kwitnie, nie wszystkie informacje docierają do nas, jednak jak mówią statystyki daje on większy dochód jak handel bronią i narkotykami razem wzięte – szokujące informacje.

Dzieci są często porywane lub sprzedawane prze rodziców, którzy nie mogą ich utrzymać. Są sprzedawane do adopcji lub jeśli jest to dziewczynka do domu publicznego. Takie dzieci też często do sierocińca fundacji trafiają, oprócz tego są to dzieci z zespołem downa, z porażeniami czterokończynowymi, dzieci z albinizmem i rożnymi poważnymi schorzeniami. Państwo zauważając, że fundacji nieźle idzie zaczęło przysyłać coraz trudniejsze przypadki, znalazło miejsce rozwiązujące trudne problemy.

Przy Fundacji jest w tej chwili mini klinika, ambulans, zakupiono USG, aparat do badania EKG, do badania krwi, jest sala do fizjoterapii, jest możliwość zrobienia podstawowych zabiegów, zakupiono ostatnio mikroskop. W Zambii nie ma podstawowej opieki społecznej ani NFZ- za wszystko płaci się samemu. Najbliższy lekarz jest 40 km od sierocińca. Poprawiono leczenie, poprawiono jedzenie – dzieci zaczęły się lepiej uczyć. Poprawiły się ogólne warunki, razem z Papieżem Franciszkiem fundacja wybudowała w Kasysji nowy dom, gdzie obecnie mieszka 12 dziewcząt, które będą przygotowywały się do dorosłości, kiedyś zamieszkiwały z dziećmi – teraz będą miały swoje pokoje, wspólna kuchnię, pokój do pracy i do przyjmowania gości oraz swoich zebrań.

Cala fundacja jest robiona z małych datków ludzi, nie ma dużych grantów. Wszystko z 5, 10, 20, 50 – złotówek, które ludzie regularnie wpłacają przez projekty fundacji np. można adoptować dziecko na odległość, jest wirtualny sklep spożywczy, który się nazywa „Spiżarnia Kasisi” – gdzie wchodzi się przez Internet i robi się zakupy dla dzieci sierocińca. Jest „Rozpieszczalnik”, gdzie można kupić np. kredki, wycieczki zafundować, i tak grosz do grosza i zbiera się z tego całkiem sporo w tej chwili Fundacja wysyła regularnie Siostrom co miesiąc 32 000,00 dolarów, żeby mogły tę cala instytucje prowadzić.

Mają w tej chwili 50 opiekunek, ponieważ przychodzi mnóstwo bardzo małych dzieci, np. w tym roku sierociniec przyjął już 30 noworodków i niemowlaków porzuconych, pozostawionych gdzieś na ulicy czy w sklepie.

Szymon Hołownia ponownie w Dziwnowie

fot. Biblioteka w Dziwnowie

Pan Szymon ma też drugą Fundację, nazywa się „Dobra Fabryka” – zajmuje się ona projektami w innych miejscach niż Kasisi – nazwa od nazwy miejscowości (tak chciały siostry). W sumie jest 11 projektów, dwa w Senegalu. Jeden dotyczy szkoły zawodowej dla dziewcząt – 56 dziewczyn z narkotyków, z ulicy z migracji zawodowej uczą się na gospodynie domowe, obsługi hoteli, opiekunki do dziecka – po dwóch latach nauki dostają świadectwa – ta szkoła jest uznawana. Ale tę szkołę trzeba zapłacić – za wykładowców, za jedzenie, trzeba szkołę remontować, wyremontować internat – który jest w przerażającym stanie. Stworzyć środowisko do nauki, m.in. sale wykładowe, rozszerzyć program – tym wszystkim zajmuje się właśnie Fundacja. Przy szkole jest żłobek – sierociniec, gdzie znajdują się dzieci od 0 do 2 lat. Po dwóch latach państwo musi znaleźć rodziny adopcyjne dla tych dzieci.

Fundacja ma szpital w Kongo, gdzie przyjmowanych jest 15 00- pacjentów rocznie, nie ma prądu i wody, mają jednego lekarza do tych 15 000 pacjentów i ratują ludziom życie. Ludzie schodzą z gór bo nie ma dróg, kobiety czasami rodzą dzieci w drodze do szpitala. Mają 3 000 dzieci chorych na malarię rocznie, przyjmują 1000 porodów rocznie. W ośrodku obok Fundacja ma 180 dzieci leczonych z choroby głodowej. Jedyny ośrodek w promieniu 150 km, przyjeżdżają nawet ludzie z Ugandy na leczenie.

Fundacja ma hospicjum w Rwandzie – jedyne jakie istnieje, jest 20 łóżek paliatywnych. Przyjmowani są pacjenci starzy i młodzi, chorzy. Niedawno umarł tam czteroletni chłopak bardzo chory niestety, fundacja jest w stanie dać tym ludziom godność. Dać łóżko, pielęgniarkę, morfinę – wszystko czego potrzebują – godność. Hospicjum dostaje ludzi, którzy po prostu gniją żywcem i to co jest niesamowite przypomina się tym ludziom, że maja godność. Wtedy gdy jest się człowiekiem do którego inni boja się podejść z obrzydzenia z powodu smrodu i gnijących odleżyn. Często zakażenie jest tak duże, że człowiek już nie powinien żyć a on żyje jako jedna wielka rana. I hospicjum jest po to właśnie nie tylko po to, żeby gadać, że człowiek jest człowiekiem od poczęcia do śmierci ale po to, żeby to właśnie pokazać. I do ostatniego momentu życia człowiek ma być kochany, zaopiekowany, ma prawo go nie bolec itd. Itd.

Jest spółdzielnia dla rolników w Bultinafaso - rozkręcona w bardzo biednej wiosce, ludzie biedni i bezrobotni dostali ziarno i zwierzęta, wybudowano im ostatnio młyn. W najbliższym czasie będzie budowana piekarnia, założone będzie pole sezamu. Jak jest praca spada przestępczość, maleje problem głodu, maleje problem edukacyjny itd.

Pan Szymon pracując w Fundacjach nauczył się, że cale to gadanie iż lepiej dać „wędkę niż rybę” i, że lepiej pomagać na miejscu – jest totalnie bez sensu i pokrycia – mogą to mówić tylko ludzie, którzy nigdy się tym nie zajmowali, albo jacyś ideolodzy którzy są zacietrzewieni na swoim punkcie widzenia.

Co to znaczy lepiej pomagać na miejscu?
Np. jest 82-letnia kobieta, która od czterech lat jest w obozie uchodźców w Turcji albo w Libanie – jest na ostatnim zakręcie swojego życia, i która ma wszystkie możliwe choroby i teraz jej powiemy, że zawieziemy ją do Syrii bo tak będzie lepiej i tam jej pomożemy ?! Mamy noworodka, który się urodził w takim obozie i powiemy mu, że pojedzie do Aleppo tam gdzie ginęło tyle dzieci i powiemy mu, że lepiej pomagać na miejscu ?! tak niektórym lepiej pomóc na miejscu, ale są tacy, którym nie da się już pomóc na miejscu. To tak jak z tą wędka i rybą, jednemu jest dobrze pomagając dać wędkę ale drugiemu trzeba dać rybę. Dla przykładu co zrobi z taką wędką pacjent hospicjum – położy ją sobie na stoliku? Żeby umierać przy niej – co to za gadanie! Trzeba wiedzieć co komu dać, jednemu trzeba dać wędkę, drugiemu rybę, trzeciemu fabrykę wędek innemu kurs obsługi. Nie trzeba być ideologiem tylko człowiekiem i trzeba i go znać.

Trzeba zobaczyć CZŁOWIEKA – muzułmanin to przede wszystkim człowiek, człowiek to istota bez względu na wyznanie, kolor skóry i różnice rozpatrywane ze względu na jakieś kategorie. Musimy rozróżniać tylko różnice miedzy imigrantami a uchodźcami, Imigracje ekonomiczne, zarobkowe – myśmy przecież tez byli imigrantami w latach 80-tych. Ojciec Pana Szymona wyjechał do RFN i siedział dwa lata w obozie azylantów bo chciał utrzymać rodzinę. ¾ osiedla – mężczyzn – bo to głownie mężczyźni wyjeżdżali – wyjechało do Ameryki za praca i pieniędzmi. To był nonsens aby kobieta z dziećmi ciągała się przez pół świata, rzucała dom i wszystko i szła za pracą. Normalnie każdy tak robi, każdy naród który imigruje. My siedzimy teraz w Anglii i wielu miejscach świata to jest normalne, że chcemy lepszego życia – a nasze Państwo może zdecydować kogo wpuszczać a kogo nie wpuszczać. USA daje wizę tym, których potrzebuje – potrzebują informatyków – wpuszczają informatyków. Potrzebują młodych mężczyzn do pracy na budowach otwierają projekt na to. I my tez możemy tak zrobić, możemy określić politykę imigracyjną – możemy np. określić, że wpuszczamy pięć tysięcy ludzi rocznie żeby się z nami zintegrowali, żeby się mogli dobrze nauczyć języka. Pozwolić żeby się oni u nas dobrze czuli i my z nimi również. Możemy to sobie dobrze przedyskutować, ale to dotyczy imigracji.

Szymon Hołownia ponownie w Dziwnowie

fot. Biblioteka w Dziwnowie

Natomiast jest jeszcze problem uchodźców i to jest zupełnie inny problem. Uchodźcy to ludzie, którzy uciekają przed śmiercią.
I to są ludzie z przyznanym statusem uchodźcy, to jest tzw. Międzynarodowa Ochrona Prawna, to są ludzie sprawdzeni, że zagraża im dana sytuacja - śmierć i niebezpieczeństwo. Uchodźca w prawie unijnym relokacji podlega czterokrotnemu sprawdzeniu. Żaden uchodźca nie jest wmieszany w żaden zamach terrorystyczny który miał kiedykolwiek miejsce w Europie.

Zdaniem Pana Szymona i nas wielu mamy moralny obowiązek przyjmować tych ludzi – i teraz np. jest dyskusja Caritas jest gotowy przyjąć 40 osób, a państwo Polskie nie bo to jest zagrożenie. W latach 90- tych przyjęliśmy 97 tysięcy uchodźców Czeczenów – muzułmanów, i nie ma żadnych gwałtów, meczetów, radykałów i wysadzania się ludzi. Nie nastąpiła żadna islamizacja kraju, oni wszyscy prawdopodobnie wyjechali do Niemiec, ale każdy normalny człowiek – nawet Polak, który poczyta sobie w Internecie co u nas się myśli o cudzoziemcach też wolałby pojechać do Niemiec. Nikt normalny nie pozwoli, żeby być na każdym kroku poniżany i obrażany – jak to się stało, że w ciągu dwóch lat z niezwykle gościnnego narodu staliśmy się taka twierdzą która wszystkich dookoła obraża, szuka „ciapatych”, przychodzi człowiek a my mówimy będziesz nas gwałcił – a on mówi- NIE ja chcę tylko założyć restaurację, ja chcę u was mieszkać, chce tu kształcić moje dzieci. A my na to nie będziesz nas gwałcił bo jesteś innego koloru skory i innego wyznania – nonsens. Jest to czysty rasizm, jak to można inaczej nazwać?!

Autor z zaskoczeniem słuchał Radia Maryja, gdzie kilka dni temu – audycja o Muzułmanach, było powiedziane, że muzułmanie przyjeżdżają robić seksualny dżichat, że Islam opiera się na popieraniu siedmiu grzechów głównych i, że wszyscy, którzy wspierają muzułmanów to są idioci – padło potwierdzenie z Sali, że faktycznie taka audycja miała miejsce. I słuchając podobnych bredni człowiek się zastanawia w jakim kraju ja żyję, co się porobiło, kto nas zdołał tak przestraszyć, że nam mózg odebrało.

To wszystko to dzieło polityków, Na pierwszy roku psychologii uczy się studentów – jest książka Prof. Roberta Cialdiniego „Wywieranie wpływu na ludzi”. Tam jest napisane, że jedna z pierwszych metod wywierania wpływu na ludzi jest „mechanizm huśtawki emocjonalnej” czyli najpierw cię przestraszę żeby później cię przytulić. I ty wtedy się ode mnie uzależnisz, bo będziesz widział we mnie swego zbawcę, który rozpracuje twoje lęki. U nas robi się dokładnie to samo, spójrzmy na kampanie wyborcze, każda z grup to robi „jeśli nie zagłosujesz na mnie będzie pusta lodówka i telewizor czarno – biały”, nic nie będzie tylko afery, ośmiorniczki, mafiozi. Ale jak pokazują siebie pokazują wszystko kolorowe, szczęśliwą matkę z dzieckiem, wszystko uśmiechnięte, to jest dobre dla idiotów, poziom rozmowy z idiotami. Bo polityce naprawdę uważają nas za idiotów. I teraz sobie zrobili problem z nieszczęścia tych ludzi, w tej chwili nie mówi się o przyjęciu 15 tysięcy osób – Caritas błaga o możliwość wydania wiz humanitarnych, tymczasowych i przyjęcia i pomocy 40 -100 osobom na czas ściśle określony i odpowiedź brzmi NIE!!! Przecież po udzieleniu im pomocy – zostaną odesłani do siebie – ale odpowiedź brzmi NIE!!!

A szkoda bo gdy nasi rodacy potrzebowali pomocy to ja otrzymywali na całym świecie i na Bliskim Wschodzie też. Trzeba odróżnić radykalizm od uchodźctwa – uchodźca to człowiek zraniony, który krwawi – potrzebuje pomocy i nie stanowi realnego zagrożenia.

My jako kraj chrześcijański mamy moralny obowiązek pomagać, natomiast o imigracji można sobie dyskutować. Uchodźctwo to jest zupełnie inna sprawa. Co do tego wszyscy byliśmy zgodni. Nie ludzkie jest stwierdzenie, ze jeśli ktoś jest innego koloru skóry lub wyznania to jest zły – to się nazywa rasizm.

Poruszyliśmy jeszcze wiele niezmiernie interesujących tematów, ale żeby je poznać trzeba było po prostu przybyć na Spotkanie z naszym fantastycznym Gościem Szymonem Hołownią i już teraz z pewnością stwierdzamy, ze nie było ono ostatnie.

Chciałabym jeszcze na koniec przytoczyć, zacytować naszego Gościa, słowa dotyczą wiary i poruszyły mnie niezmiernie:
„ Nie wystarczy wierzyć w (istnienie) Boga, trzeba wierzyć Bogu”.
Przeanalizujmy te mądre słowa i zobaczymy ogromna różnice w podejściu do wiary i naszego stosunku do samego Boga.
I na tym zakończę swoja recenzję ze Spotkania z Wspaniałym Człowiekiem. Na pewno powiadomimy o kolejnym za jakiś czas.

Alina Cygal Sobhi

Źródło: http://ikamien.pl/artykuly/22251/